Moda na produkty wysokobiałkowe, czyli high protein trwa w najlepsze. Mamy w ofercie puddingi, koktajle, serki, ale nawet makarony, batony, czy cukierki. Patrząc na to, jak szybko znikają z marketowych półek, można stwierdzić, że są chętnie kupowane. Czy słusznie? Zdecydowanie nie i właśnie o tym będzie poniższy artykuł.

Zacznijmy od istoty białka w diecie
Białko to jeden z kluczowych makroskładników, obok węglowodanów i tłuszczów, który musi być obecny w naszej diecie, by zapewnić nam zdrowie. Jest niezbędne dla siły, odporności, sprawności metabolicznej i zdrowego wyglądu. Więcej na temat białka pisałam tutaj. Produkty typu „high protein” w teorii powinny świetnie uzupełniać nasze zapotrzebowanie właśnie na białko. Problemem tych produktów jest jednak fakt, że są wysoko przetworzone i w mojej opinii zbyt często traktowane jako alternatywa dla tych produktów, które rzeczywiście stanowią doskonałe źródło białka, jak: mięso, ryby, jaja, nabiał, czy strączki.
Jakie są plusy spożywania produktów wysokobiałkowych?
- Wsparcie budowy i regeneracji mięśni – szczególnie ważne przy regularnym treningu siłowym lub wytrzymałościowym.
- Lepsze uczucie sytości – białko trawi się wolniej, dzięki czemu zmniejsza napady głodu i ułatwia kontrolę masy ciała.
- Wygoda – szybki sposób na dostarczenie białka, gdy brakuje czasu na przygotowanie pełnowartościowego posiłku. Koktajl? Pudding? Baton? Bierzesz do ręki i smacznego!
- Wsparcie metabolizmu – organizm zużywa więcej energii na trawienie białka (tzw. efekt termiczny pożywienia).
- Dobra alternatywa w diecie roślinnej – wiele produktów high protein bazuje na białkach roślinnych (np. groch, soja, soczewica), co ułatwia uzupełnianie aminokwasów.
Jakie są minusy spożywania produktów wysokobiałkowych?
- Cena – produkty high protein często są znacznie droższe od tradycyjnych odpowiedników.
- Stopień przetworzenia – produkty „high protein” to po prostu coś, co wyjechało z taśmy produkcyjnej. Ma ładnie wyglądać i smakować, jednak nie jest dla nas czymś naturalnym.
- Niezdrowe dodatki – stabilizatory, wzmacniacze smaku, konserwanty i słodziki to norma w tego rodzaju produktach, szczególnie z linii słodkich deserów mlecznych, czy batonów.
- Marketing vs. realna wartość – niektóre produkty reklamowane jako „wysoko białkowe” mają tylko nieco więcej białka, a jednocześnie sporo dodanego cukru lub sztucznych dodatków. Czyli wychodzi na to, że lepiej jednak zostać przy klasycznym odpowiedniku.
- Ryzyko nadmiaru białka – u osób z chorobami nerek czy wątroby nadmierna podaż białka może być obciążająca.
- Brak różnorodności i wartości odżywczej – opieranie się głównie na produktach przetworzonych (batony, koktajle, puddingi) pozbawionych witamin i składników mineralnych, zamiast na naturalnych, odżywczych źródłach (mięso, ryby, nabiał, rośliny strączkowe, jaja), może prowadzić do niedoborów pokarmowych.
- Nie zawsze potrzebne – większość osób na standardowej, zbilansowanej diecie spokojnie jest w stanie dostarczyć odpowiednią ilość białka bazując na naturalnych źródłach.
Podsumowując
Produkty „high protein” mogą być przydatnym uzupełnieniem diety, szczególnie dla osób aktywnych fizycznie, chcących kontrolować wagę albo mających trudność z dostarczaniem białka z tradycyjnych źródeł. Natomiast zdecydowanie nie powinny całkowicie zastępować naturalnych, pełnowartościowych produktów. Osobiście uważam, że produkty „high protein” powinny występować w naszej diecie tylko okazjonalnie z uwagi na wysoki stopień przetworzenia i dużą zawartość zbędnych, niezdrowych dodatków (skrobia modyfikowana, karagen). Sama sporadycznie sięgam po puddingi proteinowe w ramach posiłku potreningowego. Proteinowy pudding orzechowy z bananem to moje ulubione połączenie 🙂 Ale sięgam po niego raz, góra dwa razy w miesiącu. Zdecydowanie zdrowszym, „czystszym” rozwiązaniem jest połączenie jogurtu naturalnego z ulubioną odżywką, czy po prostu koktajl białkowy na bazie odżywki. Na pewno nie róbcie czegoś takiego, jak zajadanie się batonami proteinowymi w ramach czegoś zdrowego na słodko. To totalnie zgubne myślenie. Batony proteinowe mają często więcej kcal niż klasyczne słodycze, a umówmy się, smakują o wiele gorzej…:) Plus przypominam, że aby schudnąć, potrzebujemy deficytu energetycznego 🙂 Więc działanie na zasadzie: „od teraz jem tylko produkty wysokobiałkowe” wcale nie jest równoznaczne z tym, że schudniesz. Pamiętaj, że tutaj kluczowa jest konsekwencja w trzymaniu deficytu energetycznego. A ten najłatwiej osiągniesz stosując zdrową, nieprzetworzoną, zbilansowaną dietę i aktywność fizyczną na co dzień. Brutalne, wymagające czasu, zmiany sposobu myślenia o diecie, ale prawdziwe 🙂
Zerknij do mojego sklepu z gotowymi, dobrze zbilansowanymi jadłospisami, które pomogły już tysiącom osób! 🙂
Przeczytaj także:
Jeśli chcesz być na bieżąco ze zdrową i smaczną dietą, śledź mnie na Facebooku i Instagramie. Tam częściej pojawiają się zdrowe pyszności.